1-1.8. Ergonomia XXI wieku      


dr hab. inż. Edwin Tytyk - prof. nad. Politechniki Poznańskiej


 1-1.8.1. Ergonomia w technologiach informatycznych

Koniec XX. i początek XXI. wieku to okres bardzo szybkiego rozwoju informatyki i technologii bazujących na osiągnięciach informatyki. Każda dziedzina działalności ludzkiej jest dziś - choć w różnym stopniu - wspomagana komputerem. Jest to coraz doskonalsze narzędzie wzmacniające możliwości ludzkiego umysłu.

Technologie informatyczne wywierają olbrzymi wpływ na człowieka. Ilość stanowisk pracy wyposażonych w komputer rośnie lawinowo. Z komputerem mamy do czynienia także poza pracą: w domu, banku, sklepie, warsztacie usługowym, na dworcu, lotnisku itd. Wpływ pracy z komputerem na człowieka jest przedmiotem wielu badań oraz opracowań książkowych, np. wydanych w ostatnich latach w Polsce [Lippman Ch., 1992], [Kamieńska-Żyła M., 1995], [Bugajska J. (red.), 1997] [15], [16], [20]. Niestety, nie wszystkie proponowane tam rozwiązania są poprawne z punktu widzenia ergonomii (por. [Tytyk E., 2001a; rozdz. 16.3]). Najbardziej oczywistą i powszechnie zrozumiałą uciążliwością towarzyszącą pracy z komputerem jest przymus długotrwałego siedzenia i hipokineza (niedostatek ruchu), przeciążenie oczu, bóle kręgosłupa, ramion i nadgarstków spowodowane nadmiernym obciążeniem statycznym, pole elektrostatyczne, monotonia. Znacznie trudniejszy do zbadania i inżynierskiego kształtowania jest wpływ, jaki na psychikę ludzi wywierają ogromne ilości informacji dostępnych przez Internet. Otwiera się szerokie pole do badań dla psychologów, socjologów i informatyków interesujących się kształtowaniem kontaktów międzyludzkich oraz ergonomią software'u.  

Bez wspomagania informatycznego nie mogłyby się rozwinąć dyscypliny takie jak: badania kosmosu, radioastronomia, nanotechnologia, inżynieria genetyczna, diagnostyka oraz chirurgia mózgu, serca itd. Ludzie zajmujący się tymi dyscyplinami posługują się aparatami, narzędziami i innymi urządzeniami wykonanymi w tzw. zaawansowanej technice (higch technology), ale nie ma żadnego powodu, aby nie dostrzegać tam problemów dotyczących optymalizacji funkcjonowania systemu: człowiek - obiekt techniczny.

Nie wywołuje zdziwienia kontakt z "inteligentnymi" urządzeniami, wyposażonymi w namiastki zmysłów i mózgu - czujniki i mikroprocesory, uwalniające człowieka od konieczności zachowania uwagi, zapamiętywania faktów, analizowania sytuacji i ... rozumienia otaczającego świata. Być może jest to sytuacja niepokojąca, tego jeszcze nie wiemy. Być może to jest groźne, że nie wiemy, że jest groźne. Ten problem powinien być istotny nie tylko dla psychologów, socjologów i filozofów, lecz także dla inżynierów - wszakże to oni są twórcami świata artefaktów. Z całą pewnością problemem dla inżynierów powinna być coraz powszechniejsza "jednorazowość" użytkowania wielu wytworów współczesnej techniki oraz coraz szybsze tempo moralnego starzenia się wyrobów tzw. trwałych. Co zrobić z przestarzałym, ale jeszcze sprawnym technicznie komputerem PC486, czarno-białym monitorem, drukarką igłową, telewizorem lampowym, niemodną lodówką, radiem monofonicznym? Wyrzucić na śmietnik, którym staje się Ziemia?[33].  

 1-1.8.2. Ergonomia w systemach zautomamatyzowanych i zrobotyzowanych

Począwszy od połowy XX wieku, gdy intensywny rozwój przemysłu wymagał budowania coraz bardziej złożonych technicznych struktur produkcyjnych, rola człowieka współdziałającego z takimi strukturami ulegała daleko idącym przemianom. Człowiek był coraz bardziej odsuwany (zarówno w sensie dosłownym, w przestrzeni, jak i w sensie intelektualnym) od realizowanego procesu technologicznego. Człowiek już wcześniej przestał być źródłem siły i energii potrzebnej do wykonania zadania technologicznego, a obecnie traci znaczenie nawet jako ogniwo sterujące procesem. Wprowadzenie automatów spowodowało, że człowiek - operator stał się mało ważnym dodatkiem do "samodzielnej", "mądrej", skomplikowanej i drogiej maszyny. Jego rola sprowadzała się najczęściej do wykonywania prac pomocniczych w rodzaju: włączanie maszyny, zasilanie maszyny w materiał do obróbki, opróżnianie pojemnika z gotowymi wyrobami, usuwanie odpadów (np. wiórów), obserwowanie wskaźników informujących o poprawnym przebiegu procesu technologicznego, wyłączanie maszyny w przypadku awarii (czasem nawet ta czynność przebiegała niezależnie od człowieka). Maszyny automatyczne zazwyczaj nie powodują zagrożenia wypadkowego, są wyposażone w liczne czujniki i zabezpieczenia chroniące człowieka przed wtargnięciem do strefy operacji technologicznych. Są jednocześnie "nieergonomiczne" - zmuszają człowieka do wykonywania ciągle tych samych, prostych czynności, wymuszają pozycję statyczną, generują hałas. Praca operatora jest monotonna, uboga intelektualnie, nudna, nie wymagająca myślenia. Taka sytuacja trwa tak długo, jak długo maszyna działa normalnie. Jeśli zdarzy się awaria, sytuacja zmienia się radykalnie. Operator zazwyczaj nie ma kwalifikacji i uprawnień do usunięcia przyczyn awarii i musi przywołać pracownika serwisu (ustawiacza, mechanika, remontowca itp.), a często - całą ekipę serwisową złożoną ze specjalistów: elektroników, elektryków, mechaników, hydraulików, programistów itd. Są to często pracownicy z wyższym wykształceniem i dużym doświadczeniem zawodowym. Muszą oni przeprowadzić trafną diagnozę stanu technicznego maszyny, podjąć właściwą decyzję i szybko usunąć usterkę - szybko, bo przestój takiej maszyny powoduje duże straty. Presja czasu potęguje napięcie psychiczne, a dodatkowy stres wywoływany jest małą powtarzalnością sytuacji awaryjnych oraz niemożnością przewidzenia chwili wystąpienia zdarzenia zmuszającego do natychmiastowego działania. Podobne cechy charakterystyczne są dla pracy na tzw. stanowiskach dyspozytorskich, gdzie rola człowieka polega na nadzorowaniu przebiegu procesu technologicznego realizowanego przez złożone i zautomatyzowane lub zrobotyzowane systemy maszynowe. Praca dyspozytora jest bardzo odpowiedzialna, a jednocześnie - poza sytuacjami awaryjnymi - bardzo monotonna i nużąca, zmuszająca do długotrwałego siedzenia i śledzenia przyrządów kontrolnych.

Zmiany rodzajów i intensywności obciążeń człowieka podczas wykonywania prac przy użyciu środków technicznych o różnym poziomie operacyjnej samodzielności przedstawiono na foliogramie nr. 29 (podobne analizy przeprowadził Zygmunt Zbichorski [7]. 

1-fol.nr.29. Zmiany obciążeń człowieka podczas pracy wykonywanej za pomocą środków technicznych o różnym poziomie samodzielności operacyjnej

 

 1-1.8.3. Ergonomia w megasystemach techniczno-społecznych

Historia rozwoju pracy jest nierozerwalnie związana z ewolucją (czasem - rewolucją) środków technicznych oraz sposobów wytwarzania, czyli - techniki i technologii. Ewolucja ta przebiega w kierunku wzrostu stopnia skomplikowania środków technicznych, zwiększania stopnia operacyjnej samodzielności maszyn, przejmowania przez maszyny fizycznych i intelektualnych zadań człowieka, wszechobecności techniki w naszym życiu - i to raczej nie przez fizyczną, "gabarytową" dominację środków technicznych, ile przez ich liczbę, różnorodność, nieodzowność, niezbędność w życiu i niemożność wyobrażenia sobie naszej egzystencji bez wspomagania techniką.  

Tak nakreślone tło problematyki upoważnia do postawienia hipotezy o rodzącej się nowej jakości w formach kontaktu człowieka z techniką - mianowicie o narodzinach wielonarodowościowego ekosytemu technicznego, składającego się z grup społecznych o dużej liczebności i zróżnicowaniach wewnętrznych oraz z megasystemów technicznych (fol.nr.30 [31]). Nowa jakość zjawiska wymaga nowego podejścia badawczego i nowych metod zarządzania[31] . 

fol. nr 30 Struktura ekosystemu technicznego

 [Ekosystem jest to podstawowa funkcjonalna jednostka ekologiczna, układ tworzony przez wszystkie organizmy zasiedlające dany obszar i tworzące zespół biotyczny (ogół organizmów żywych) wraz z ich środowiskiem abiotycznym (nieożywionym). Wszystkie elementy ekosystemu pozostają we współzależności i warunkują się wzajemnie. Efektem tych oddziaływań jest homeostaza (równowaga) systemu ([9] s. 53].

 Mówiąc o ekosystemie technicznym, należy przyjąć, że zespół biotyczny tworzą ludzie (grupy społeczne), a środowisko abiotyczne to środki techniczne i środowisko zewnętrzne przetworzone w wyniku działań technicznych. Cechą charakterystyczną współczesnego środowiska abiotycznego jest to, że powstało w wyniku gruntownego przekształcenia środowiska przyrodniczego, zostało dokonane przez ludzi środkami technicznymi, a złożone jest głównie ze środków technicznych i przetworzonych produktów materialnych.

Zasięg i "inwazyjność" [10] środków technicznych pozwalają na przyjęcie określenia megasystemy techniczne. Są to twory o szerokim zasięgu - jeśli nie globalnym, to ponadnarodowym, umożliwiające realizację wizji "globalnej wioski" Marshala McLuhana, zwłaszcza w zakresie informacyjnym. Skutkiem jest m.in. pojawienie się nowej formy aktywności zawodowej - telepracy, oderwanej terytorialnie i społecznie od "zakładu" [1].

 Megasystemy techniczne tworzone do pełnienia różnych funkcji są skutkiem ewolucji środków technicznych, przebiegającej od wielu lat w sposób ukierunkowany - w stronę zwiększenia stopnia złożoności, rozległości, samodzielności funkcjonalnej oraz inwazyjności wobec środowiska przyrodniczego, włączając w to człowieka.

 Megasystemami technicznymi są np.:

Megasystemy techniczne mają przynajmniej jedną wspólną cechę: ich funkcjonowanie wymaga zorganizowanego współdziałania wielu setek lub tysięcy ludzi. Skala tej współpracy powoduje, że w zarządzaniu takimi ekosystemami technicznymi pojawiają się problemy wcześniej nieznane lub niewystępujące z taką intensywnością.

Część tych problemów ma źródło w złożoności megasystemów technicznych: jeśli składają się one z tysięcy współzależnych elementów, to prawdopodobieństwo awarii lub nieprzewidywalnego działania całości rośnie iloczynowo wraz ze wzrostem zawodności elementów oraz ich liczby. Megasystemy techniczne mają niewielką odporność na działanie ekstremalnych sił przyrody: trzęsień ziemi, tajfunów, powodzi czy pożarów. Świadczy to o ich bardzo kruchej homeostazie. Jednocześnie ich działanie powoduje zakłócanie przebiegu zjawisk przyrodniczych (efekt cieplarniany, dziura ozonowa) i wywołuje kataklizmy (tajfuny, powodzie czy pożary). Awaryjność megasystemów wynika także z niewielkiej ich odporności na działania destrukcyjne wymierzone celowo w wybrane elementy lub na działania niezgodne z procedurami, a wynikające z błędów ludzkich. Konsekwencje awarii mega-systemów mają wymiary kataklizmów: dość przypomnieć skutki katastrofy w elektrowni jądrowej w Czernobylu na Ukrainie, eksplozję promu kosmicznego Columbia lub nieludzką wręcz skuteczność niedawnych ataków terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku.

Inna część problemów dotyczy działań systemów społecznych związanych z megasystemami technicznymi. Ludzie, tworzący te systemy społeczne, żyją i działają w warunkach niemal całkowicie oderwanych od przyrody - w warunkach sztucznych, stworzonych przez technikę. Jednakże ich reakcje fizyczne i mentalne kształtowały się przez miliony lat (ewolucja istot człekokształtnych trwa 4,5 milionów lat) w warunkach ekosystemów naturalnych, przyrodniczych i dlatego nie zawsze są odpowiednie dla sztucznego, technicznego środowiska. Być może tu leży przyczyna stresów cywilizacyjnych i działań, prowadzących do awarii i katastrof.

  Systemy społeczne związane z megasystemami technicznymi są powiązane bardzo silnymi i ścisłymi więzami wewnętrznych zależności. Jest to niezbędne do sprawnego funkcjonowania megasystemów. Konieczność zachowania ścisłych więzów informacyjnych często idzie w parze z terytorialnym ograniczeniem pola działania systemu społecznego i poszczególnych ludzi. Ograniczenie swobody informacyjnej i terytorialnej prowadzi do poczucia braku wolności, rodzi agresję, zachowania nieracjonalne albo apatię i choroby. Nadmierny stres jest nawet przyczyną samobójstw. System społeczny przeradza się w tłum podatny na manipulację, psychozy, panikę oraz inne zachowania chaotyczne, nierozsądne i nieprzewidywalne.

 Przy budowie i eksploatacji "technicznych gigantów" - wielkich mostów, wysokich budynków, statków, portów, platform wiertniczych, lotnisk, autostrad, w pracach podwodnych czy prowadzonych w kosmosie" - występują ekstremalne warunki pracy i specyficzna problematyka ergonomiczna. Na jakich zasadach należy oprzeć zarządzanie systemami ludzkimi w takich megasystemach? Jak projektować ekosystemy techniczne, skoro zazwyczaj nie jest możliwe zbudowanie i badanie prototypu, a modele opracowywane do celów symulacji komputerowej są zbyt uproszczone i dalekie od rzeczywistości? Są to pytania, na które nie znajdą odpowiedzi specjaliści od techniki, twórcy megasystemów technicznych. Niezbędna jest tu wiedza interdyscyplinarna i holistyczna, obejmująca przede wszystkim dziedziny nauki zajmujące się funkcjonowaniem grup ludzkich: psychologię społeczną, socjologię, kulturoznawstwo, religioznawstwo, filozofię, a także wiedzę o środowisku przyrodniczym.

 Bezpieczeństwo i warunki działania ludzi w megasystemach technicznych mają decydujący wpływ na niezawodność funkcjonowania ekosystemów technicznych, co z kolei ma wpływ na jakość środowiska życia wielu ludzi (niekiedy setek tysięcy lub milionów) zamieszkujących w obszarze oddziaływania megasystemu technicznego. Pilną potrzebą staje się zatem gromadzenie wiedzy dotyczącej funkcjonowania ekosystemów technicznych. Aby wiedza ta nie miała charakteru "ogólnej teorii wszystkiego", niezbędne są badania diagnostyczne poszczególnych ekosystemów technicznych, działających na podstawie konkretnych megasystemów technicznych, symulacje komputerowe, pozwalające na analizowanie wirtualnych stanów krytycznych oraz wypracowanie "filozofii ekosystemów technicznych", obejmującej strategiczne zasady ich tworzenia, rozwoju i likwidacji. Istnieje już nazwa dla postulowanej (z nieco innych pozycji) nauki: makroergonomia. Powyższe rozważania wskazują na możliwość włączenia w jej obręb zagadnień bezpieczeństwa ekosystemów technicznych oraz niezawodności i sprawności megasystemów technicznych.

 Człowiek w stworzonym przez siebie sztucznym świecie "gigantów technicznych" przypomina mrówkę w labiryntach mrowiska. Sytuacja mrówki jest jednak bez porównania lepsza: mrowisko to jest jej naturalny świat, w którym niezliczone pokolenia żyły od 100 milionów lat, a człowiek w swym "technicznym mrowisku" żyje od lat ... kilkudziesięciu. Człowiek - jako gatunek biologiczny - nie miał czasu na przystosowanie się do środowiska, które sam stworzył, zmieniając w radykalny sposób środowisko przyrodnicze. Homo sapiens ma jednak szansę przetrwania, daje mu ją dobrze rozwinięty mózg. Mamy więc szansę zrozumieć mechanizmy i skutki zmian w przyrodzie, spowodowane funkcjonowaniem megasystemów technicznych i ograniczyć ich destrukcyjne działania uboczne.

 Od kilkunastu lat są rozwijane komputerowe systemy, wspomagające zarządzanie wielkimi przedsięwzięciami - są to tzw. systemy klasy MRP II (manufacturing reqirements planning) oraz ERP (enterprice resources planning). Przeznaczone są głównie do projektowania i zarządzania zagadnieniami logistycznymi w przedsiębiorstwach przemysłowych i handlowych. Istnieją też wyspecjalizowane programy komputerowe do wspomagania zarządzania działaniami z zakresu bezpieczeństwa pracy (np. program STER opracowany w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy w Warszawie). Można jednak mieć obawy, że programy te nie będą odpowiednie do wspomagania zarządzania ekosystemami technicznymi. Te wielkie systemy działania, opierające się na megasystemach technicznych, stanowią nową jakość pod względem stopnia skomplikowania oraz rozległości i inwazyjności w stosunku do środowiska. Proste, "liniowe" rozszerzenie skali znanych programów wspomagania zarządzania prawdopodobnie nie wystarczy do objęcia wszystkich istotnych relacji zachodzących w ekosystemie technicznym oraz między tym ekosystemem a środowiskiem zewnętrznym - jest to problem adekwatności modelu przyjętego do analizy.

 Nie można oczekiwać, że ludzie przestaną tak budować megasystemy techniczne, jak to obecnie potrafią. Nasze błędy i negatywne skutki naszych ułomnych dzieł będą musiały usuwać następne pokolenia. Pozostaje nam refleksja: co ludzie zyskują, a co tracą dziś i stracą w przyszłości, budując ekosystemy techniczne? Istotne pytania adresowane do tych, którzy decydują o wprowadzeniu nowej technologii, sformułował Neil Postmann [24]:

1. Jaki problem ta technologia rozwiązuje? Czy rzeczywiście wystąpiła potrzeba wprowadzania tej zmiany?

2. Czyj to jest problem? Jakiej grupy społecznej? Jak licznej?

3. Kto (jacy ludzie, organizacje, instytucje) może najbardziej ucierpieć z powodu tych rozwiązań?

4. Kto (jacy ludzie, organizacje, instytucje) może osiągnąć szczególną władzę ekonomiczną i polityczną po wprowadzeniu tej zmiany?

5. Jakie nowe problemy mogą powstać w wyniku wprowadzenia zmiany?

6. Jakie zmiany w kulturze (języku, zwyczajach, etyce, moralności) wprowadzi nowa technologia? Co zyskujemy, a co tracimy z jej powodu?

  Współczesna technika bez humanistycznego oblicza staje się zabójcza zarówno dla jej użytkowników, jak i dla jej twórców. Warto przypomnieć postulat sformułowany przed 30 laty przez prof. Józefa Bańkę o konieczności zainicjowania badań nad psychicznymi i kulturowymi zjawiskami wywołanymi techniką, o potrzebie narodzin nowej nauki - eutyfroniki [2]. Pamiętamy, że o ergonomii Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego zapomniano na prawie 100 lat. Czyżby historia znów miała się powtórzyć?

 

 1-1.8.4. Zmiany demograficzne, globalizacja a problematyka ergonomiczna

  We współczesnym świecie od ok. 200 lat obserwuje się stałą tendencję do wzrostu liczby mieszkańców w państwach ubogich, a spadku - w państwach o wysokim poziomie rozwoju gospodarczego. Jednocześnie w skali globalnej liczba ludzi na Ziemi rośnie coraz szybciej (fol.nr.31 [33]).
fol. nr 31 Globalny przyrost demograficzny

  Oznacza to, że bieda i głód dotykają coraz większej liczby ludzi, a bogactwo jest kumulowane w rękach coraz mniejszej (procentowo) grupy ludzi. Państwa, tzw. trzeciego świata to najczęściej "ergonomiczna pustynia", ponieważ konieczność zaspokajania potrzeb egzystencjalnych odsuwa na dalszy plan potrzeby ergonomiczne traktowane jako przedwczesny luksus (tłumaczy to teoria A. Maslova). Pogląd o niepotrzebnej ergonomii w państwach ubogich nie jest w pełni słuszny, gdyż globalizacja, np. w zakresie wytwórczości i komunikacji, powoduje, że państwa te są traktowane jako ekonomicznie atrakcyjny wykonawca produktów zaawansowanej techniki (high technology), co z kolei powoduje konieczność dostosowania zarówno środków produkcji, jak i wyrobów przemysłowych przeznaczonych na wewnętrzny rynek, do potrzeb i możliwości użytkowników - a więc konieczność podejmowania działań stricte ergonomicznych.

  Zmiany demograficzne w państwach gospodarczo rozwiniętych są z punktu widzenia ewolucji biologicznej niekorzystne: zmniejszeniu tempa przyrostu naturalnego towarzyszy przedłużenie życia. Społeczeństwo jako całość starzeje się, co zostało elegancko nazwane zjawiskiem "siwiejącej Europy". Coraz większa część społeczeństwa nie pracuje zawodowo, z powodu przedłużającego się okresu edukacji młodych ludzi oraz przejścia na emeryturę ludzi starszych. Dobry stan zdrowia i zamożność ludzi starszych pozwalają im na sporą aktywność, przejawiającą się np. w turystyce i rekreacji. Stwarza to określone i specyficzne potrzeby w zakresie dostosowania do ich możliwości i ograniczeń (np.: ruchowych, wzrokowych czy słuchowych) wyposażenia mieszkań, sprzętów codziennego użytku, sprzętu leczniczego i rehabilitacyjnego, środków lokomocji, budynków użyteczności publicznej, infrastruktury drogowej itp. Od kilku lat w Łodzi jest organizowana międzynarodowa konferencja naukowa pod nazwą "Ergonomia niepełnosprawnym", na której są omawiane powyższe problemy - bo przecież osoby starsze często nie są w pełni sprawne. Jednym z głównych problemów, w których rozwiązaniu zasady ergonomii powinny odgrywać decydującą rolę, jest eliminowanie barier architektonicznych i komunikacyjnych (w sensie lokomocyjnym oraz informacyjnym).

  Tendencje globalizacyjne obserwowane w organizacji pracy tworzą nowe problemy dla ergonomii. Powstają przedsiębiorstwa międzynarodowe o zasięgu między-kontynentalnym, np. przedsiębiorstwa, zajmujące się przetwarzaniem i komercjalizacją informacji, działające 24 godziny na dobę w trzech kolejnych zmianach. Składają się z co najmniej trzech ośrodków zlokalizowanych w miejscach tak oddalonych, że ich strefy czasowe są przesunięte względem siebie o 8 godzin. Pozwala to na zakończenie pracy na pierwszej zmianie w jednym ośrodku, przesłanie za pomocą łączy komputerowych niezbędnych danych i zadania do wykonania następnemu ośrodkowi, gdzie właśnie rozpoczyna się pierwsza zmiana. Umożliwia to utrzymanie stałej aktywności przedsiębiorstwa przez całą dobę i pracę całej kadry w porze optymalnej z punktu widzenia chronobiologii. Rozwiązania te zainicjowały na początku lat 90. takie koncerny amerykańskie, japońskie i europejskie, jak: IBM, Digital Equipment, Siemens-Nixdorf, Swissair, British Airway, Lufthansa i Hamburger Intercope, wykorzystując do przetwarzania informacji pracowników z Indii. W 1995 roku w Indiach pracowało 120 tys. wysoko wykwalifikowanych informatyków. Podobne rozwiązanie pozwoliło na 4-krotne skrócenie czasu opracowania projektu najnowszego modelu samochodu Ford Taurus (15 dni roboczych i 3 konferencje), w porównaniu z projektowaniem modelu Mondeo (2 miesiące i 20 międzynarodowych konferencji) [35]. Taka postać rozwiązań organizacyjnych wnosi wiele zmian do trybu i reżimu pracy i powinna szybko znaleźć się w polu zainteresowań ergonomii.

 1-1.8.5. Ergonomia jako dyscyplina naukowa

Rozwijana od półwiecza praktyczna działalność ergonomiczna opiera się na interdyscyplinarnych zasadach naukowych, ma sprecyzowany przedmiot badań oraz charakterystyczny dla niej zbiór metod badawczych. Tylko z powodów administracyjnych nie przyznano w Polsce jeszcze (2002 rok) ergonomii statusu dyscypliny naukowej, lecz obecnie podjęto zdecydowane działania w tym kierunku. Czy można zatem mówić o stricte ergonomicznej metodologii oraz metodyce?

Użyte wyżej słowa, choć powszechnie znane, nie zawsze są rozumiane dokładnie i jednoznacznie. Wynika to w dużej mierze z językowej nonszalancji niektórych autorów i nieuprawnionego używania "modnych" nazw.

Takim słowem jest niewątpliwie: metodologia. Według "Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" W. Kopalińskiego jest to "...znawstwo historyczne, analityczne, krytyczne i normatywne metod badań naukowych, budowy systemów naukowych, wyrażania i utrwalania osiągnięć naukowych". Fonetycznie bliskie, choć różne znaczeniowo, jest słowo: metoda, czyli "sposób postępowania stosowany świadomie, konsekwentnie i systematycznie; zespół czynności i środków użytych do osiągnięcia celu; sposób wykonania zadania, rozwiązania problemu; zespół założeń ogólnych przyjętych w określonych badaniach". Z kolei słowo: metodyka to "zbiór zasad, sposobów wykonywania określonej pracy albo osiągania zamierzonego celu; szczegółowe normy postępowania właściwe danej nauce" (cytaty pochodzą ze Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych W. Kopalińskiego, wyd. XXI, Warszawa, Wiedza Powszechna 1991, s.31)

 W wyniku metodologicznej syntezy elementów różnych nauk powstają tzw. nauki interdyscyplinarne i kompleksowe - umieszczane między (łac. inter-) istniejącymi już naukami i spajające ich elementy w taki sposób, że powstaje nowy obszar badawczy, ze specyficznym celem i obiektem badań, metodyką badawczą oraz spójną teorią naukową.

Tworzenie nowej nauki jest oczywiście procesem długotrwałym, rozwijającym się nie bez przeszkód i meandrów. O powodzeniu tego procesu nie decyduje wiara i determinacja (choćby najgorętsza) autorów i propagatorów nowego nurtu badań naukowych, lecz - szczególnie w przypadku nauk praktycznych (stosowanych) - wszechstronnie pojęte zapotrzebowanie społeczne i umiejętność zdefiniowania problemu, którego współczesna nauka jeszcze nie może rozwiązać.

Ergonomia, abstrahując od jej formalnego statusu, należy do grupy nauk ergologicznych, czyli nauk zajmujących się ludzką pracą - każdym działaniem celowym, poddającym się analizom i ocenom z różnych punktów widzenia.

Intelektualną nadbudowę dla metod podwyższania sprawności i efektywności pracy ludzkiej dała prakseologia. Nauka ta każdemu, zwłaszcza Polakowi, kojarzy się z postacią profesora Tadeusza Kotarbińskiego (1886-1981). W ujęciu tego wybitnego filozofa, prakseologia to ogólna teoria sprawnego działania, poszukująca uogólnień dotyczących skuteczności i efektywności wszystkich form świadomego i celowego działania ludzi. Jej celem jest odkrywanie prawidłowości rządzących każdym działaniem (w oderwaniu od jego zawartości merytorycznych), będących przesłankami podejmowania właściwych decyzji oraz analizowanie związków przyczynowo-skutkowych występujących w każdym działaniu.

T. Kotarbiński używał również nazw: gramatyka czynu, logika czynu lub nauka o dobrej robocie [18]. Celowość powstania i rozwijania takiej nauki wynikała z konieczności przeciwdziałania: podejmowaniu niewłaściwych decyzji przynoszą-cych niepożądane skutki, brakowi umiejętności refleksyjnego spojrzenia na zmiany zachodzące pod wpływem ludzkich działań, nieumiejętności dobrego zorganizowania działań, niesolidności, nieporządkowi itp. T. Kotarbiński postulował też utworzenie teorii ogólniejszej, ujmującej rzeczywistość w całej jej złożoności, którą nazywał teorią przedmiotu złożonego lub teorią kompleksów. Koncepcja ta została rozwinięta przez innych uczonych i jest znana w świecie jako teoria systemów.

Wyróżnikiem nauk praktycznych, w szczególności tzw. nauk technicznych, jest projektowanie. T. Kotarbiński zwracał uwagę na fakt, że wraz ze wzrostem stopnia skomplikowania działań ludzkich (także: wzrostem poziomu rozwoju techniki) wyraźnie wzrasta znaczenie "robót przygotowawczych", a więc także procesów projektowania. Innymi słowy, udział (czasowy, intelektualny, finansowy) prac przygotowawczych w całym cyklu działania celowego wzrasta, kosztem końcowej fazy wykonawczej. Skutki działań złożonych realizowanych przy zastosowaniu współczesnych środków technicznych mogą być doniosłe w skali globalnej, zwłaszcza skutki negatywne, trudne lub niemożliwe do przewidzenia w czasie projektowania. Dlatego pracy konceptualnej należy poświęcać coraz więcej uwagi, wnikliwie prognozować wszelkie możliwe skutki działań i dokonywać także ich wielostronnej, etycznej oceny.

Nieco inne ujęcie prakseologii proponował Ludwig von Mises (1881-1973) - lwowianin z urodzenia, Austriak z pochodzenia, Amerykanin z wyboru i ekonomista z wykształcenia. Jego zdaniem prakseologia to uogólnienie ekonomii, ogólna teoria ludzkiego działania, której obiektem badań są czyny człowieka, a celem - dostosowanie ekonomicznych i gospodarczych mechanizmów do możliwości jego działania. Zarówno T. Kotarbiński, jak i L. von Mises żyli i tworzyli w tym samym okresie, a także korzystali z przesłania Alfreda Espinasa, francuskiego filozofa, który postulował zbudowanie ogólnej nauki - prakseologii - zajmującej się świadomym i celowym ludzkim działaniem (gr. prakseos - działanie, czynność). Oba nurty prakseologii są komplementarne i nawzajem się wzbogacają.

Metodologia ergonomiczna może i powinna korzystać z filozoficznego dorobku prakseologii, a dodatkowym argumentem, przemawiającym za tym związkiem, może być fakt, że obie nauki zawdzięczają wiele dwóm wielkim Polakom - Wojciechowi B. Jastrzębowskiemu oraz Tadeuszowi Kotarbińskiemu.